Wszystko zaczęło się w roku 2003 kiedy to od Janka Mireckiego wyszła propozycja założenia kapeli. Miał przygotowanych kilka niezłych kawałków, od których mieliśmy zacząć. Niestety pomysł na prawie rok uwalił się. Po tym czasie zaczeliśmy grać w składzie: Jan Mirecki (wokal), Dariusz Jagodzk(bas), Piotr Kapłon(gitara), Artur Jarosz(klawisze), Fruity Loops 4(perkusja). Pierwsze próby odbywały się u Piotrka w domu, choć ciężko to nazwać próbami, nie mieliśmy sprzętu, doświadczenia też niewiele a zamiast perkusji automat lecący z rozgruchotanego PC. W 2004 znalazł się perkusista Rafał (od tej pory próby odbywały się u niego) a po kilku miesiącach dołączył nowy gitarzysta, kuzyn Piotra - Bartłomiej Kapłon. W takim składzie graliśmy do połowy roku 2005. Zagraliśmy kilka koncertów w jakiś podrzędnych spelunach, wygraliśmy akademicki konkurs bardów co było absolutną pomyłką, daliśmy wywiad w PDDFM - nie było źle, zagraliśmy także na WOŚP'ie 2005 całkiem niezły koncert. W międzyczasie Artur zaczął walić w chuja i nie przychodził na próby, wywalił się z zespołu. Późnieje za granie podziękował też Rafał. Nastała kolejna przerwa na prawie pół roku.
No i narysował się Grzegorz Borowski (perkusja). Razem z nim przenieśliśmy się do nowej próbowni, którą Janek wynalazł dzięki pracy w KFC:). Syf w nowej próbowni był jakiego świat nie widział. Włożyliśmy w nią naprawde kupe pracy zeby doprowadzić ją do użytku, nie obyło się bez znalezienia w piwnicy martwego zaschniętego kota. No i się piło, się grało, jakiś koncercik, pierdoły, fajny czas. Aż coś zaczeło się w zespole pierdolić. Rozpoczynały się wakacje. Janek z Darkiem wyjechali do Anglii zarobić troche kasy, Bartek wypłynął w rejs. Kolejna przerwa.
Początek 2007 - REAKTYWACJA!
Ekipa wróciła z Anglii z zajebistym sprzętem, świerzymi pomysłami, jeszcze większym zapałem. Gramy!! Niestety bez Bartka, który za rok ma poświecić się pracy na statkach. Jego miejsce zajmuje Łukasz Piotrowski. Nie na długo - nie bardzo dogadywaliśmy się muzycznie - na miejsce Łukasza Grzegorz przyprowadza Piotra Olejaka (Olaff). I w takim składzie gramy do dziś i grać już będziemy póki, któyś z nas nie umrze na zawał spowodowany aktywnym życiem sportowym. Z piwnicy nas wyrzucili (ponoć mają tam robić jakiś lPUB). Gramy u Piotra w garażu. W polskim Seattle, mecce polskiego Rocka, ojczyźnie europejskiego Grunge'u, kolebce Punk'a!!!! |